sobota, 31 stycznia 2026

Czy to była "Podróż po marzenia" czy to był darowany "Koń z Valony"???

 Daty 28.01.2026 roku pojechałam sobie. Na tym etapie nie napiszę gdzie jak i po co ale powiedzmy,że pojechałam "do Dundrów". Owe Dundry ofiarowały mi konia i jak to się mówi-nie wybrzydzałam bo "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby" bo lepiej jest pojechać do Dundrów niż siedzieć przez ten czas w domu i płakać, że się nic nie robi...

Moja podróż zaczęła się od wczesnych godzin porannych a co za tym idzie takie oto podziwiałam widoczki z okna mego pociągu:


Jak widać pogoda byla ponura ale nie przeszkadzało to mi aby doope ruszyć. Nie ominęłam też na trasie mostu kolejowego z WNO jaki to widać było daty 4 kwietnia 1999 w filmie "Farba" jak i widząc ten most znany mi z tego filmu zapragnęłam pojechać na Nadodrze wtedy w tym kwietniu 1999. Wspominałam sobie jak to daty 5 marca 2005 roku pojechałam na Nadodrze i podpierałam potem filar na 2 peronie ale najpierw pokażę Wam ten most z filmu "Farba":


A tu poniżej jest ten peron 2 na jakim to na jednym z filarów jak go podpierałam śpiewano mi "Ja, ja jestem TU, a Niebo płonie bez końca..." bo to był mój przysłowiowy "Samotny taniec":


Gdy tak jechałam to zajechałam na Dworzec Główny PKP we Wrocławiu no i oczywiście stamtąd tez ruszyłam w dalsza podróż do Dundrów jakie mnie przywitały gdy do niech zajechałam... Po powrocie do domu jak i pokazaniu tychże fotek dla moich Czytelników do jakich mam kontakt czy to telefoniczny czy to mailowy to odetchnęłam z ulgą, że udało mi się pozałatwiać swoje sprawy i jest ok i byle by do przodu szło wszystko w dobrym kierunku. 

Nie wiem czy była to "Podróż po marzenia" a może być to darowany mi "Koń z Valony" a jak to sie ładnie rzecze-nie zagląda się nigdy w zęby darowanemu koniowi. Co będzie dalej nie wiem ale oby było dobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz