niedziela, 20 września 2026

Dyplom,którego już nie ma i nie będzie

 W marcu 2024 roku bodajże spaliłam swój dyplom z WSZIF-u. Dobrze,że nie ma już tej uczelni ale przejęło ja WSB Meritoi tam też jest jego kopia razem z moja ocenioną na "3" pracą licencjacką. Nie poszłam po tym dyplomie niemal nigdzie-próbowałam zrobić magistra ale mi się to nie udało. Próbowałam też i cos robić podyplomowo-coś tam niby ukończyłam z podyplomówek na bazie WSZIF-u ale niestety nie zrobię nigdzie z tym kariery przecież...

Ten dyplom uprawniał mnie tylko do działania na kierunkach typu politologia czy inne tam nawet i dziennikarstwo albo stosunki międzynarodowe ale ja nie dam siebie p!eprzyć i nie znoszę stosunków czy to międzyludzkich czy ogółem stosunków jakich kolwiek nawet między dwoma państwami czy miastami partnerskimi. Boli mnie to bardzo,że pomimo iż dyplom ten spaliłam to jeszcze figuruję jako osoba jaka ukończyła politologię.

Tak wyglądał mój dyplom jeszcze przed spaleniem go:


Doprawdy ale sie wysilili wiece i łaskę zrobili, że mi pozwolili zdać mimo tego,że mi wytoczyli proces w 2009 roku!!! No tak bo przecież "szkoła Ci chce pomóc biedne dziecko",prawda???!!! Tego dyplomu jak i tej uczelni na szczęście już nie ma. No i dobrze. Powinnam byc wolna ale od widma przeszłości człowiek tak łatwo się nie uwolni a jeszcze gorzej go to czasami obezwładni i będzie krępowało niemal do końca życia!!! Tak jak mi się to przytrafiło i zdegradowało mnie...
Smutne to jest ale obym ja nigdy nie musiała powoływać się na licencjat od WSZIF-u...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz